Anno Domini 2020 – krótkie podsumowanie

Dziś wypada mój ostatni dzień pracy w tym roku. Za kilka godzin udam się na (mam nadzieję) zasłużony urlop. W tym czasie komputer zamierzam otwierać jedynie w celu przemierzania mroźnego Kolorado w grze „Wasteland 3”. Końcówka roku stoi zazwyczaj pod znakiem rozmaitych podsumowań, a u wielu osób powoduje chęć dokonywania rachunków sumienia oraz zmusza do przemyśleń na temat tego, co udało się nam osiągnąć. Uczucie to dosięgło również niżej podpisanego.  Poniżej znajdziecie więc opis kilku tematów, pod których znakiem stał mój zawodowy 2020 rok. Zapraszam do lektury!

Serverless

Większą część pierwszej połowy roku spędziłem, pracując na projekcie, w którym moim głównym zadaniem była implementacja dostępnego publicznie API udostępniającego dane z aplikacji Dynamics 365 (a właściwie jej kopii utworzonej za pomocą usługi Dynamics 365 Data Export Service). Wspomniane usługa została zaimplementowana za pomocą Azure Functions oraz Azure API Management (oraz kilku innych usług w chmurze Microsoftu, których nie będę w tym miejscu wymieniał). Praca nad wspomnianym projektem była bardzo fajnym doświadczeniem. Przy jego okazji nauczyłem się podstaw tworzenia aplikacji w systemie CMS Umbraco, przypomniałem sobie, jak działają współczesne mechanizmy uwierzytelniania użytkowników w aplikacjach webowych oraz do czego służą tokeny SAML i JWT.

DevOps

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że rok 2020 stał dla mnie pod znakiem procesów DevOps. Mam tu na myśli całą część związaną z zarządzaniem projektem za pomocą narzędzi Microsoft Azure DevOps, dbaniem o techniczną jakość dostarczanego rozwiązania oraz część powiązaną z całym procesem automatyzacji budowania, testowania oraz wdrażania systemów opartych o platformę Power Apps. Okazało się, że:

1. Da się 😊.

2. Przynosi to faktyczną wartość (zarówno dla zespołu pracującego nad rozwiązaniem jak i dla klienta końcowego).

Aktualnie nie wyobrażam sobie projektu, gdzie musiałbym ręcznie instalować rozwiązania na środowisku klienta lub pracował w projekcie pozbawionym formalnego i przynajmniej częściowo zautomatyzowanego procesu przeglądów kodu. No dobra, wyobrażam sobie, ale pewnie nie byłoby to pewnie miłe doświadczenie.

Dynamics 365 w modelu SaaS

3 poprzednie lata spędziłem w mrocznym, groźnym świecie wdrożeń Dynamics 365 Customer Engagement w modelu on-premise. Oczywiście trochę demonizuję 😊.  Od dawna wiadomo jednak, że cała siła Microsoftu idzie obecnie w chmurę, a wersje on-premise aplikacji biznesowych firmy z Redmond istnieją na zasadzie „bo muszą”. Jestem więc bardzo zadowolony, że w 2020 roku miałem przyjemność pracować nad dwoma systemami, których głównym rdzeniem były aplikacje Dynamics 365 działające w chmurze obliczeniowej. Co prawda na obu projektach moim głównym zadaniem było wsparcie zespołu developerskiego oraz praca nad architekturą i wspomnianymi powyżej procesami DevOps, ale tak czy inaczej – parę linii kodu udało mi się napisać :D.

Chcąc nie chcąc, w którymś momencie musiałem stać się również szybko specjalistą od licencjonowania produktów, czego niestety z uwagi na aktualne podeście Microsoftu do tej kwestii i ciągłe zmiany w omawianym obszarze, nie wspominam jakoś szczególnie miło.

Praca zdalna

W czasie prawie 15 lat mojej kariery zawodowej zdarzało mi się już pracować zdalnie, ale nigdy nie tak dużo jak w 2020 roku. Praktycznie większość czasu od marca do końca roku spędziłem przy własnym biurku w domowym zaciszu. Muszę stwierdzić, że praca zdalna ma dla mnie wiele zalet, jak chociażby 2 ekstra godziny życia każdego dnia zaoszczędzone na dojazdach, albo możliwość skupienia się na wykonywanym zadania bez tłumu ludzi przechadzających się za plecami i rozmawiających o przysłowiowej „dupie Maryni”. Minusy, które zauważyłem to przede wszystkim brak kontaktu z ludźmi (pogaduchy na kawie w gronie inżynierów i konsultantów nie są wcale tak bezwartościowe, jak mogłoby się z boku wydawać) oraz sytuacja, w której cały zespół pracuje stacjonarnie, a ty jesteś jedynym rodzynkiem siedzącym we własnym pokoju (dopływ informacji w opisywanej sytuacji może być mocno ograniczony). W tym momencie wydaje mi się, że w moim przypadku idealnym modelem byłby tryb mieszany (częściowo zdalnie, częściowo stacjonarnie). Jak będzie i czy uda mi się go wdrożyć w nadchodzącym roku – pokaże pewnie czas.

To wszystko na dziś. Za kilka godzin zamierzam zamknąć służbowy komputer i otworzyć go dopiero w nowym roku. Wszystkim czytelniczkom oraz czytelniom bloga chciałbym tymczasem złożyć w tym miejscu najlepsze życzenia świąteczne, oraz noworoczne. Niech moc i technologia będą z Wami!

Obrazek wyróżniający pochodzi jak zwykle z niezastąpionego serwisu Unsplash.com

Total Views: 282 ,
Be the first to comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *