Szukam developera. Junior developera.

Ostatnie 2 tygodnie spędziłem na rozmowach kwalifikacyjnych. Żeby było weselej – pracownika szukałem tym razem ja. W ramach prac wykonywanych dla firmy, z którą aktualnie współpracuję, przekopałem się przez pokaźny stosik CV. Celem wspomnianego działania było znalezienia odpowiednich kandydatów na stanowisko Junior C# Developera. Następnie odbyłem kilkanaście rozmów, z których wrażenia opisać mogę w następujący sposób: „lekkie ździwko”. Dlaczego? Przeczytacie o tym poniżej.

Na początku muszę przyznać, że moje aktywności w obszarze rekrutacji „technicznych” pracowników ograniczały się w ostatnich latach do odbywania rozmów z kandydatami na stanowiska eksperckie w obszarze Dynamicsa 365 i Power Platformy. Zazwyczaj miałem więc przyjemność obcowania z osobami, które z niejednego pieca chleb już jadły i generalnie znały się na swoim fachu w stopniu, który mógłbym określić przynajmniej jako „zadowalający”. Rozmowy z osobami urodzonymi na początku bieżącego stulecia (czyli w momencie, kiedy sam powoli zaczynałem rozmyślać nad swoją zawodową karierą), które dopiero rozpoczynają swoją zawodową przygodę, były więc dla mnie nowym i momentami zaskakującym doświadczeniem. Nie będę w tym miejscu wymieniał rozmaitych pozytywów, wychodząc z założenia, że są one znane i zostały już opisane przez innych. Chciałbym natomiast wypunktować niektóre, powtarzające się kwestie, które pojawiały się w wielu przypadkach, powodowały uniesienie się mojego lewego łuku brwiowego i które mógłbym określić mianem kandydackich antywzorców. Do dzieła więc!

Jak właściwie działa ten cały .NET? HTTP? Cokolwiek?

Pierwszym zaskoczeniem, które spotkało mnie w czasie rozmów z kandydatami na wspomniane stanowisko, był powtarzający się w przypadku wielu kandydatów całkowity brak wiedzy na temat sposobu działania platformy .NET. Dwuetapowy proces kompilacji? CLR? IL? Wspomniane pojęcia urastały w wielu przypadkach niemalże do rangi magicznych zaklęć tudzież pojęć z innego, nieznanego świata, który nie został jeszcze przez nich odkryty. Również podstawy działania np. protokołu HTTP albo zarządzanie pamięcią w aplikacjach .NET (stos, sterta i inne takie) stanowiły dla wielu osób niezbadaną tajemnicę. Rozumiem, że dla niektórych kandydatów język programowania (w tym przypadku C#) pełni jedynie rolę narzędzia służącego do rozwiązywania problemów. W końcu miliony osób na świecie używają samochodów, a mało kto zna obecnie zasadę działania silnika spalinowego. Od osób deklarujących na początku rozmowy dozgonną miłość do nowych technologii, programowania i chęci rozwoju w tychże dziedzinach oczekiwałem jednak czegoś więcej.   

Za dużo masła, czyli epidemia sklerozy

Wiele osób, szczególnie tych, które wchodzą dopiero na rynek pracy, zamieszcza w swoich CV informacje na temat rozmaitych projektów (własnych, studenckich lub innych niebędących komercyjnymi przedsięwzięciami). Świetnie! Problem pojawiał się jednak w momencie, kiedy chciałem, żeby kandydat do pracy opowiedział coś na temat wspomnianych aktywności. Okazuje się, że wiele osób cierpi na swoisty rodzaj zaćmienia w tym obszarze. Kandydaci nie pamiętają jakie technologie były wykorzystywane w wymienianych projektach, w jaki sposób rozwiązywane były w nich problemy a czasem nawet, za co byli odpowiedzialni i jakie zadania wykonywali. Jeden z początkujących programistów nie pamiętał nawet, ile ma lat, choć to prawdopodobnie było spowodowane dużym (ale zupełnie niepotrzebnym) poziomem stresu.

Angielski

Fakt, że język angielski jest podstawą pracy w branży IT to żadna tajemnica. Wydawałoby się, że w pokoleniu osób wchodzących właśnie na rynek pracy nie powinno być z tym żadnego problemu. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że o ile z czytaniem ze zrozumieniem pewnie większość kandydatów nie miałaby problemu, o tyle sklecenie kilku płynnych zdań opisujących dane zagadnienie, może być już nie lada wyzwaniem. „Ździwko” starego dziada po raz kolejny.

Wiedza vs. doświadczenie

Osoby poszukujące pracy jako C# developer bez realizacji jakiegokolwiek projektu w tej technologii stawiają się same w dość trudnej pozycji. Na stanowisku juniorskim nie oczekuję doświadczenia komercyjnego, ale JAKIKOLWIEK zrealizowany projekt (open-source, GitHub, projekt na studiach) byłby oczekiwany. Kandydatów, którzy poznawszy składnie języka, określają swój poziom wiedzy na jego temat jako „zaawansowany”, mogę porównać osób, które chciałyby pisać artykuły do gazet, poznając chwilę wcześniej alfabet, którym będą się w tej pracy posługiwać.

CV

Otrzymywane dokumenty, których zadaniem powinno być przedstawienie dotychczasowej drogi, doświadczeń oraz osiągnięć kandydata również wielokrotnie nie były pozbawione rozmaitych „kwiatków”. O ile fakt, że wolę dokumenty zawierające zdjęcia ich autorów, to być może tylko moje dziwactwo, o tyle śmieszne lub dziwne adresy e-mail kandydatów („anka-wstanka@buziaczek.pl”), literówki („Vistual Studio”, WTF?) oraz „kuleczki” bądź „gwiazdki” wizualizujące poziom umiejętności w określonych obszarach (zazwyczaj całkowicie nieodzwierciedlające stanu rzeczywistego) nie jest czymś, co robi dobre wrażenie gdziekolwiek.

Ukryta kamera

W czasie zdalnej rozmowy kwalifikacyjnej chciałbym widzieć, z kim rozmawiam. Niestety argumenty o nieposiadaniu kamery w czasach, gdy najprostsze urządzenie tego typu można nabyć już za kilkadziesiąt złotych, całkowicie do mnie nie trafiają. Jeżeli dodatkowo taki niewidzialny kandydat w części rozmowy polegającej na sprawdzeniu poziomu technicznej wiedzy intensywnie stuka w klawisze komputera (tak moi drodzy adepci sztuki programowania – jest to doskonale słyszalne) to… ręce opadają.  

Morał z powyższych historii niech każdy wyciągnie sobie sam. Ja tymczasem wracam do wertowania dziesiątek CV przesłanych przez pasjonatów technologii, dla których programowanie jest miłością i celem życia i którzy chcą się dalej intensywnie rozwijać w tym obszarze*.

* Ponieważ obejrzeli już wszystko na dany temat w serwisie Youtube, a na pomysł, żeby sięgnąć po inne źródła (np. po książki związane z określonym zagadnieniem) niestety jeszcze nie wpadli.

Total Views: 444 ,
Be the first to comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.